Kwiaty na ścianach. Niby nic nowego, ale diabeł tkwi w szczegółach – w skali, w kontraście, w jakości farby. Bo umówmy się, tapeta ma przetrwać lata. Ma znosić regularne odkurzanie, a w przedpokoju nawet szorowanie, jeśli macie zwierzaki. Mówię to z własnego doświadczenia, po sześciu latach mieszkania z psem rasy border collie i tapetą z motywem magnolii (winylowa na flizelinie, 280 g/m², klasa ścieralności I). Widziałam wzory, które po pierwszym przetarciu wilgotną szmatką traciły kolor. Widziałam też takie, które optycznie zmniejszały i tak niewielki pokój, mimo jasnego tła. Źle dobrany wzór potrafi zmęczyć bardziej niż remont.
Dlatego testując tapety z kwiatowym motywem, patrzę przede wszystkim na trwałość, na to jak wzór „oddycha” w małym wnętrzu i czy po roku nie mam ochoty zamienić go na białą ścianę. Bo o ile w przestronnym salonie w kamienicy można poszaleć z wielkoformatowymi piwoniami, o tyle w bloku z lat 70. lepiej postawić na drobniejsze desenie, powtarzalne rytmy. Albo mocny, pojedynczy akcent na jednej ścianie. Kluczem jest umiar. I porządne kleje, bo odchodzące rogi to zło.
Najczęstsze pytania o: Wzory Kwiatowe
Artykuły z tym tagiem oparte są na fizycznych testach redakcyjnych — nie opisujemy produktów na podstawie kart katalogowych producentów.