Szarości. Niby neutralne tło, ale w praktyce potrafią zdominować całe wnętrze, albo… zniknąć. Ile razy dziennie wchodzisz do salonu? Zakładam, że kilka, a kanapa w nim stoi minimum 5-7 lat. To oznacza, że tkanina musi znosić dziesiątki tysięcy otarć. Dlatego mówiąc o szarościach, mówimy o jakości. Bo źle dobrany odcień plus słaby materiał to gwarancja smutnego, wypłowiałego wrażenia już po roku. I nie ma tu znaczenia, czy to gołębi popiel, grafit, czy stonowana taupe. Liczy się gęstość splotu i odporność na ścieranie – celuj w minimum 30 000 cykli Martindale, a przy dzieciach albo zwierzętach nawet 50 000.
Szarość to król parkietów i płytek. Ale tu znowu – diabeł tkwi w szczegółach. Matowe, wielkoformatowe płytki w odcieniu betonu wyglądają spektakularnie, ale na 38 metrach potrafią wizualnie zmniejszyć przestrzeń. Z kolei panele laminowane w szarym dębie, jeśli nie są dobrej jakości (klasa AC5 minimum!), szybko pokażą rysy i przetarcia. Sprawdzone? Sprawdzone. Mam w jednym mieszkaniu panele Quick-Step Impressive Ultra – szary dąb naturalny. Użytkowane 5 lat, pies, dziecko, i wyglądają jak nowe. Ale kosztują. I tu dochodzimy do sedna – w szarościach oszczędzanie potrafi zemścić się podwójnie. Bo słaba jakość w tak neutralnym kolorze rzuca się w oczy bardziej niż w jakimkolwiek innym.
Najczęstsze pytania o: Odcienie szarości
Niezależność redakcji MoodRoom.pl oznacza: żadnych opłaconych recenzji, żadnego ukrytego sponsoringu. Testy przeprowadzamy we własnym zakresie.